Wczoraj (w niedzielę), wybrałem się na dłuższy rozjazd rowerem. Dłuższy – patrząc z mojej aktualnej perspektywy, kiedy nie mam jeszcze wyjeżdżonych kilometrów w tym sezonie żeby robić wycieczki powyżej 100 km. Na sam trening z początku nie chciało mi się wychodzić – ponura aura za oknem trochę mnie zniechęciła. Udało się jednak przełamać lenia, porządnie ubrać i wyjść na trening. Już na początku na rondzie w Dobrej zaliczyłem ok. 2 m długości szlifa po mokrym asfalcie, na szczęście wyszedłem bez szwanku, tylko spodenki kolarskie do wymiany
Wyszło 70km głównie spokojnym tempem, za wyjątkiem odcinka, kiedy to złapałem się na koło byłym kolarzom (tzw. mastersi) i średnia prędkość wyszła 37km/h na 10 km odcinku. Resztę dnia czułem, że trening wszedł w nogi
http://connect.garmin.com/activity/170520167
Generalnie weekend wyszedł mniej udanie niż poprzedni i trochę się rozleniwiłem
Trzeba zacząć nowy tydzień !

